gothic
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuShare | 
 

 Obóz myśliwego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Szansa
Admin
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 02/03/2014

PisanieTemat: Obóz myśliwego   Nie Mar 02, 2014 9:44 pm

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gothic.forumpl.net
Szansa
Admin
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 02/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 3:51 am

Warunki atmosferyczne nie zmieniły się ani odrobinę. Mimo późnej pory, część obozowiczów nie pozwoliła, by zmorzył ich sen, chociaż wyraźnie toczyli z nim zawziętą walkę. Co poniektórym głowa niebezpiecznie opadała na ramiona, innym znów samoczynnie zamykały się powieki. Najprawdopodobniej trzymali oni wartę, podczas gdy pozostała część mężczyzn odpoczywała. To było rozsądne rozwiązanie. Mniej rozsądne było zaś rozpalenie na środku wielkiego ogniska, idealnie rozświetlającego teren całego obozu. Kto wie jakie stworzenia może przyciągnąć ogień.

Kiedy jakaś postać wyłoniła się zza zarośli zakrywających sekretne przejście, stróżujący myśliwi oprzytomnieli, jakby zostali oblani kubłem zimnej wody. Ci, co siedzieli na pniach ściętych drzew, na konarach czy na ziemi poderwali się do pozycji stojącej, natychmiast załadowując swoje kusze i napinając łuki. Dwóch kuszników i trzech łuczników kierowało swą broń w kierunku przejścia.
Czekali na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gothic.forumpl.net
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 4:30 pm

Człowiek, który wylazł z zarośli, właśnie chował broń. Nie chciał wdawać się w potyczki z myśliwymi, bo tak czy siak nie miałby żadnej szansy. Postanowił ich nie prowokować. Miecz zaczepił jednak na plecy dopiero chwilę po tym, jak zrobiła to Livola. Co jak co, ale wolał być krok przed nią. A raczej za nią.
Po długim milczeniu odezwał się, gdy zobaczył gorączkowość myśliwych, napinających właśnie łuki i celujących w nich. Oprzytomniał szybko z zamyślenia i totalnej ignorancji, w jaką wpadł w stosunku do kobiety. Podniósł rękę na znak, że wcale nie ma złych zamiarów.
- Spokojnie... - rzekł bez przekonania. Swoim zwyczajem, będąc w obliczu zagrożenia, łagodził sytuację. - My tylko przechodzimy. Cholera was, że droga biegnie przez wasz obóz... Zapomniał się, nie poskramiając języka. W sumie to nawet jeśli coś poszłoby nie tak w jego gadce, szanse na oberwanie były o wiele mniejsze - stał bowiem w ciemności. A tamci byli oświetleni.
Rayn popatrzył na towarzyszkę i skinął, by rozmawiała. Cokolwiek. Sam przytrzymywał niedopięty do pleców miecz i mocował się jedną ręką z uciskiem. O ile do tej pory wydawał się obojętny, teraz zmieniał mu się nastrój - powracała znowu nerwowość.
Przewidywać można było, jak to się rozwinie. Być może nie wytrzyma i dojdzie do walki. A być może wszystko to zelży po wyżyciu się na przedmiotach martwych. Cholera wie, co siedziało w jego głowie. Odetchnął głośno i poczekał na odpowiedź czy to Livoli, czy myśliwych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 4:59 pm

"Nie postaw się czasem obozowiczom", mówiła. Co za gówno warte pieprzenie. Znaczy, nie żeby chciała wskoczyć między myśliwych i powyrzynać wszystkich w pień, ale najwidoczniej nie przewidziała ich bojowego nastawienia. Sięgała już po jeden ze swoich mieczy z miną "ja wam kurwa pokażę", kiedy jej towarzysz się odezwał. Zamarła w połowie drogi, postanawiając wysłuchać go do końca. Brzmiał rozsądnie. A później... Skinął na nią? Czego on u diabła od niej oczekiwał? Przewróciła oczami, opuszczając rękę.
- Nie mam zamiaru iść w ślady tego najemnika - zaczęła, robiąc niewielki krok do przodu. O dziwo nie było to lekkomyślne zagranie, nie było w tym żadnej gwałtowności, nie próbowała sprowokować przeciwników. Wyglądało to tak, jakby chciała zobaczyć na ile są poważni. Jeśli teraz wystrzelą, możliwe że będzie po nich. Jeśli jednak nie...
- Nie potrzebuję nowych przyjaciół. Powinniście go jednak wysłuchać. Musimy dostać się na drugą stronę, a według map tędy biegnie droga. Wiecie, zdążyłabym zabić kilku z was, zanim wyzionęłabym ducha. - Uśmiechnęła się paskudnie, co mogło być jedynie potwierdzeniem jej słów. - Chyba chcecie wszyscy przeżyć, nie?
Niecodzienna zagrywka. Livola postawiła na szali zarówno swoje życie, jak i życie towarzysza, nie pytając nawet o jego zgodę. Kto by się tam nim przejmował. Z kolei w ten sposób mogła odnieść sukces. Na pewno dała im do myślenia, pewna siebie, groźna, nie okazująca strachu mimo wycelowanej w nią broni. Zupełnie jakby ani trochę nie lękała się śmierci.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szansa
Admin
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 02/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 5:10 pm

Myśliwi nie wyglądali na przekonanych wypowiedzią Rayna, ale też nie zaczęli do nich strzelać. Tym bardziej nie trafiła do nich groźba Livoli, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Mężczyźni zbliżyli się do ognia, zebrali się blisko siebie, nie opuszczając broni, nie spuszczając wzroku z nieproszonych gości. Szeptali co jakiś czas, dwójka podróżników nie miała jednak szans usłyszeć o czym rozmawiali. Pozostałych czterech obozowiczów zaczynało się przebudzać, lecz ani jeden nie sięgnął po swój łuk czy kuszę. Obserwowali zaistniałą sytuację w miarę spokojnie, jakby uznali, że pięciu na dwóch to odpowiedni układ sił.
- Niewielu wie o tym przejściu - zaczął jeden z grupki stojącej przy ognisku. - Czego tu szukacie? Jesteście złodziejami?
Czyli jednak postanowili podjąć rozmowę. Chyba wypadło na korzyść najemników. Ale czy mieli wystarczającą ilość czasu, by wyjaśnić im po co tu przyszli? Noc nie będzie trwać wiecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gothic.forumpl.net
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 5:26 pm

- Skoro niewielu wie o tym przejściu, to tym bardziej nie jesteśmy złodziejami... - podjął. Niemniej nie zamierzał się rozwodzić. Dosyć mu przeszkadzali.
- Po prostu idziemy dalej, więc opuśćcie te łuki, a my po prostu pójdziemy. Czyż nie ma niczego prostszego? - zwieńczył pytaniem retorycznym. Pomyślał, że jak są głupi, to podziała. Zawsze działało. - Nikt tu nie chce nikogo pozabijać...
Nie mając co zrobić z rękoma palcami lewej dłoni pogładził swoją monetę. Jak to dobrze, że była tu z nim. Bez niej leżałby martwy, myślał. Podziurawiliby go już minutę temu. Albo zrobiłby to topielec. Albo krwiopijca. Tak, bez wątpienia tak przedstawiało się jego myślenie. Świetny sposób na tłumaczenie sobie wszystkiego.
Po czym postąpił krok do przodu. Potem następny. Po prostu skręcając. Nie wykonywał gwałtownych ruchów. Zamierzał podążać szybko do celu swojej wędrówki - a celem tym nie był obóz pełny nakręconych myśliwych. Może go nie ustrzelą, dodatkowo w tej ciemności... a jeśli już, to wyrżnąłby chętnie i ich po drodze. Szedł bokiem, kątem oka tylko patrzył na łuczników i kuszników oświetlonych światłem ogniska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 11:06 pm

Uniosła brew, usłyszawszy odpowiedź, a właściwie pytanie jednego z myśliwych. Co prawda niekoniecznie było to widoczne, jako że to nie ona stała obecnie przy źródle światła, ale liczy się sam efekt zdziwienia. O tak, zaskoczyli ją. Zaskoczyli ją swoją głupotą. Jak to się mówi? Nie drażnij lwa? Cóż, chyba że przez cały czas siebie samych mianowali lwami.
- Coś wam powiem, moje myszki - zaczęła pewnie i głośno, idąc krok w krok za Raynem. Do czasu. Zatrzymała się gdy znaleźli się trochę bliżej obozowiczów, nie dbając kompletnie o to, co zrobi jej nowy kolega. Znów zacisnęła pięści, jakby miało jej to pomóc w opanowaniu ewentualnego gniewu. - Złodzieje mieliby dwa wyjścia. Spieprzyć tam, skąd przyszli albo paść przed wami na kolana i błagać o litość. Złodzieje są tchórzami. Widzicie, my idziemy naprzód. Wiecie dlaczego? Otóż... JA jestem zabójcą. Odbieranie żyć to dla mnie szara, aczkolwiek bardzo przyjemna codzienność. Nie boję się śmierci, ale WY powinniście.
No to się kobieta rozgadała. Diabli tylko wiedzą czemu, skoro w ten sposób mogła sprowokować przeciwników do strzału. A może liczyła, że jej cudowny przyjaciel rzuci się ku niej w obronie, zasłaniając ją własnym ciałem? Absurdalna wizja. Ale absurdalność jest piękna, czyż nie?
- Tej nocy nikt tutaj jednak nie zginie - dodała trochę innym tonem, cichszym, możliwe, że smutniejszym. - Jesteście potrzebni do zaopatrywania obozów w skóry i mięso.
Czy to właśnie znaczyło być realistą? No cóż, prawdopodobnie. Zerknęła jeszcze po twarzach niepewnie wyglądających myśliwych i ruszyła w dalszą drogę, lekkomyślnie odwracając się do nich plecami. Jeśli odważą się do niej strzelić, będzie to ich przegrana. Chyba jasno im wyjaśniła. Teraz pozostawało pytanie - czy jakiekolwiek wypowiedziane przez nią słowo było prawdziwe?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szansa
Admin
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 02/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Kwi 28, 2014 11:26 pm

Ten, który wcześniej się odezwał, podrapał się po głowie, gdy usłyszał odpowiedź Rayna. Rzeczywiście, to miało sens. Złodzieje nie użyliby tajnego przejścia, użyliby wszystkich możliwych przejść, by otoczyć i zdezorientować swoje ofiary. W każdym razie, ów mężczyzna szepnął coś do stojących obok kompanów, tamci pokiwali głowami, po czym zaczęli opuszczać broń. Ale później odezwała się kobieta. Odezwała się w sposób, na który myśliwi zareagowali ponownym uniesieniem łuków i kuszy. Chyba odebrali to jako groźbę.
Samotna strzała pomknęła w stronę Livoli i wylądowała tuż obok jej stóp. Miała wyraźny charakter ostrzeżenia.
- Niech będzie, tej nocy nikt tu nie zginie - odezwał się ktoś ze strony osób niebiorących udziału w zamieszaniu. Wstał z pozycji siedzącej i skierował swą rękę w kierunku zabójczyni, wskazując na nią palcem. - Ale nie próbujcie tutaj więcej przychodzić. Pozbędziemy się zagrożenia zanim zdążycie się wytłumaczyć.
Trafiła kosa na kamień. Wyglądało na to, że ani Livola, ani obozowicze nie chcieli ustąpić. Ona była zdania, że wytnie ich w pień, oni zaś sądzili, że przedziurawią wrogów, powodując szybką śmierć.
Tylko co teraz? Czy Livola będzie w stanie powstrzymać swój gniew?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gothic.forumpl.net
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Wto Kwi 29, 2014 9:58 pm

Zatrzymała się gwałtownie, gdy usłyszała świst strzały. Zerknęła pod nogi i zaklęła paskudnie.
- No to się, kurwa, doigraliście. - Splunęła w kierunku strzały, jako że lubiła sobie od czasu do czasu splunąć, po czym odwróciła się powoli w stronę obozowiczów. Wściekłość wykrzywiała jej twarz. A mogło być tak pięknie. Zaczęła sięgać po miecze, wpatrując się po kolei w twarze myśliwych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Maj 05, 2014 3:19 pm

Rayn stał się dosyć niespokojny odkąd usłyszał świst strzały. Pomyślał, że leci pewnie w jego plecy. Albo jego towarzyszki, co byłoby lepszym rozwiązaniem. Co jak co, ale trzeźwy umysł zachował - nie wyjął broni. Odwrócił się tylko gwałtownie. W tym chaotycznym ruchu przeleciał wzrokiem po myśliwych do momentu, gdy na jego drodze stanęła Livola.
"Nikomu nic się nie stało" - pomyślał. A myśliwi wcale nie rwali się jeszcze do dziurawienia ich strzałami. Pewnie ostrzegawcza. Albo któryś nie wytrzymał napięcia. Nieistotne w tej chwili. Ale przecież...
"Kurwa mać, będzie się bić" - myknął myślą po wątku, który, rzecz jasna, nasunął mu się na myśl jak tylko sięgnęła po broń.
Jego stan w tym momencie można byłoby określić jako apogeum wkurwienia. Widać było, że gotów jest ją pociąć. Poćwiartować. A najlepiej wszystkich, o ile zaczną. Myślał jeszcze klarownie, nie wpadł w jakiś nieobliczalny szał. Jedną ręką sięgnął do tyłu, po broń, na wypadek gdyby zamierzała mu coś złego zrobić. Nie wyjmował jej jeszcze. Drugą natomiast złapał ją za jej łapę. Za jedną - lewą, bo była bliżej. I szarpnął, mocno. Użył całej swojej siły, by praktycznie rzucić ją w bok.
"Kurwa" - myśl numer jeden. "Ja pierdolę..." - myśl numer dwa. Tak, bardzo ambitnie. Ale czego należało się spodziewać w tym ułamku sekundy, w dodatku od solidnie wnerwionego najemnika?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Szansa
Admin
avatar

Liczba postów : 249
Join date : 02/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Maj 05, 2014 4:51 pm

Po twarzach myśliwych po kolei przemknął cień zdziwienia. Wyraźnie nie spodziewali się takiego obrotu spraw, a już na pewno nie spodziewali się, że między wędrowcami dojdzie do bójki. Sądzili raczej, że para weźmie sobie do serca ich ostrzeżenie i wkrótce zniknie z ich pola widzenia. Tak się wbrew oczekiwaniom nie stało. Ba, kobieta zdawała się sięgać po swoją broń, kiedy... mężczyzna złapał ją za rękę. Chciał ją ochronić? Wykorzystać okazje, by ją zaatakować? Czy może zwyczajnie nie chciał dopuścić do przelewu krwi? Chciał za wszelką cenę ratować swoje życie? Różne myśli zaprzątały teraz głowy obozowiczów. Widać jednak było, że póki co wstrzymują się od dalszych akcji. Broń mieli nadal w gotowości, ale nie wyglądali już na wzburzonych. Raczej na... ciekawych? Co poniektórzy zerkali od czasu do czasu w stronę kompana, który wcześniej zaznaczył, że Livola i Rayn nie są tutaj mile widziani. Prawdopodobnie był kimś w rodzaju przywódcy. Obecnie milczał, nie wykonywał żadnych gestów. Również uważnie obserwował.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://gothic.forumpl.net
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Maj 05, 2014 5:48 pm

Generalnie facet miał szczęście, że Livola nie potrafiła czytać w myślach. Gdyby umiała, z pewnością skierowałaby całą swoją złość na niego, oswobadzając jednocześnie z opresji biednych myśliwych. W takim wypadku Rayna mogłyby spotkać nie lada kłopociki, jako że rozwścieczona zabójczyni potrafi wyrządzić naprawdę wiele zła. Chyba, że trafiłaby akurat na godnego przeciwnika, wtedy istniałaby szansa na uspokojenie. Albo, ewentualnie, śmierć jednej ze stron. Zawsze jest jakieś rozwiązanie.
Inna sprawa, że już chwilę później nie potrzebowała tak cudownej umiejętności jak przenikanie do cudzego umysłu. Szarpnięta za rękę, właściwie zupełnie niespodziewanie - była zbyt zajęta posyłaniem obozowiczom morderczego spojrzenia - zachwiała się i zaprzestała sięgania po broń. Zamiast tego w momencie, w którym mężczyzna chciał odrzucić ją na bok, wolną dłonią złapała go za rękę jaką ją trzymał (albo też za cokolwiek, za co była w stanie złapać), dzięki czemu mogła pociągnąć go za sobą. Również włożyła w ten ruch wiele siły. Wyglądało na to, że zależało jej na mocnym wzajemnym poturbowaniu. W jaki sposób? Odpowiedź jest prosta. Droga za nimi prowadziła w dół. Jeśli Livola się przewróci, nie ważne czy na bok, czy do tyłu, pociągnie za sobą kolegę w dół ścieżki metodą na naleśnika. A zakładając, że się przewróciła, no cóż, turli turli na sam dół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Czw Maj 08, 2014 8:20 pm

Rayn nie był przygotowany na taki obrót spraw. Cóż, wiadome było, że ustawił się w złym miejscu, by w ogóle ją zaczepiać. Jednakże jej chęci mordowania należało stłumić w zarodku, o ile zależało mu na jego własnym życiu. Nie był przecież głupi. Co to, to nie. Nie zmieniało to faktu, że stracił kontrolę. Powalczył trochę, próbując utrzymać się na nogach, lecz na niewiele się to zdało - teren był zbyt pochyły, a Livola zbyt zawzięta. Zaklął głośno i szarpnął się, tym razem on próbując się wyrwać, efekt był taki, że pozbawiono go równowagi. Zbroja trochę jednak ważyła. I miecz także. Trzeba było przyznać, że wyłącznie z powodu tego całego żelastwa w ogóle poleciał w dół. W przeciwnym wypadku pewnie dałby radę. Nie takie rzeczy przechodził, tak to sobie tłumaczył. Wiele czasu na myślenie nie miał, wiadome było jednak, że w porównaniu do niej był o wieeele cięższy, w dodatku opakowany w żelastwo. Chociażby go szlag trafił, Livolę trafi szlag dwa razy mocniej. Niech wie, co za sobą pociągnęła.
Wznosząc tumany kurzu po prostu spierniczył się z nóg, zlatując na dół. I ona, i on trzymali się nawzajem.
Myśliwi pewnie mieli sporo zabawy. Kto by pomyślał, że nawet nie wykonają zadania, a zaczną walczyć między sobą. A może jeszcze nie walczyć? Może to tylko drobny incydent? Jedno było pewne : trzeba było wybrać mniejsze zło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Czw Maj 08, 2014 8:51 pm

Ach, więc jednak się udało. Wszystko poszło zgodnie z planem, którego tak naprawdę nie było. W każdym razie, Livola nikogo nie zabiła i nikt nie zabił Livoli. No, prawie. Ale chyba oddychała, więc aż tak źle być nie mogło. Koniec końców, wylądowali obydwoje na samym dole ścieżki liczącej sobie dobrych trzydzieści metrów. Z uwagi na to, że sturlali się w niemalże miłosnym uścisku, skończyli jeszcze bardziej poturbowani niż gdyby zlatywali pojedynczo. Prawdopodobnie.
Dziewczyna poruszyła się trochę, ale zaraz zamarła z powrotem. Kto wie, może poderwałaby się do pozycji stojącej gdyby zdała sobie sprawę, że Rayn leży na plecach na ziemi, a ona na brzuchu na Raynie? Kto wie...
- Kurwa... - wyjęczała słabo pierwsze słowo, jakie tylko przyszło jej do głowy. Okazało się jednak niezwykle adekwatne do sytuacji. Spróbowała podeprzeć się na ramionach, ale chwilowo chyba nie było takiej szansy. I właśnie wtedy zrozumiała, że leży na najemniku, z głową ułożoną na jego piersi. Pewnie przez to w głowie jej aż szumiało, musiała się zdrowo walnąć o to całe żelastwo.
- Właśnie dlatego nie noszę zbroi. Kuźwa, miałabym miększe lądowanie jakbym upadła na ziemię - rozwinęła swoją myśl, prawie ukradkiem (posykiwała trochę z bólu sunąc ręką po podłożu) - sięgając do swojego uda. Na szczęście mocowania były odpowiednio wytrzymałe i noże zdawały się być na swoim miejscu. Dobrze, że w pochwach, inaczej pewnie poraniłaby sobie nogi. Wyciągnęła jeden z nich i powędrowała z nim do góry, ku szyi mężczyzny. Jednocześnie podparła się odrobinę na łokciach, skoro na ramionach się nie dało i przyłożyła ostrze, ponownie tej nocy, do jego szyi. Zaraz po tym położyła się na nim z powrotem, pozostawiając rękę z nożem tam, gdzie ją przystawiła.
- Jeśli żyjesz, to się nie ruszaj, do podcięcia gardła nie trzeba dużej siły - powiedziała spokojnie i cicho, o dziwo bez większego gniewu w głosie. - Daj mi chwilę poleżeć na tej cholernie twardej zbroi.
Nie przyznała się bezpośrednio, że boli. Ale jak miało nie boleć? Zlecieli na dół w pełnym uzbrojeniu, obijając się o co się tylko dało. Potrzebowała odrobinę czasu na dojście do siebie. Czy jednak ten czas dostanie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Sob Maj 10, 2014 12:04 pm

Mężczyzna sam był zbyt w tej chwili ogłupiały, by zrozumieć, o co chodzi. Leżał potulnie, zmagając się z bólem. Rzecz jasna lepiej byłoby na czymś miękkim, a nie na zbroi, jednak i on, i Livola nie mieli wielkiego wyboru.
Zaklął głośno, próbował przekręcić się na bok - pewnie po to, by wstać, bowiem zasady dżungli mówiły, że kto dłużej leży, ten szybciej umrze - jednak nie dał rady. I słusznie. Poczuł ostrze na swojej szyi, po kolejnej chwili zrozumiał, co się święci. Taak...Jak by się tu oswobodzić? Po raz kolejny przyłożyła mu nóż do gardła. Ani jej wykręcić rękę, ani nic, więc po prostu leżał. Zmagał się z bólem po upadku, który już powoli ustępował. A ostrze? No cóż, ostrze olał. Przynajmniej sprawił takie wrażenie. Tak czy siak raczej go nie zabije. Raczej. Chociaż grom go wie, pewnie jest wkurwiona jak diabli. Ale wiedział, że ją też zabolało. Mruknął coś pod nosem.
Po chwili takiego leżenia syknął : - Weź to z mojej szyi.... Spojrzenie wyraziło wszystko. Rozkaz, łagodny jak na niego, ale rozkaz. Oby jednak nic nie stało się z jego biedną szyją...a jak się stanie, spróbuje jej również zrobić jak największą krzywdę. Rzecz jasna, zanim umrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Pon Maj 12, 2014 3:46 pm

Usłyszawszy jego wypowiedź, syknęła wściekle i przycisnęła ostrze do jego skóry, choć widocznie bez zamiaru zadania obrażeń. Zależy czy spróbował się w tym czasie ruszyć. Szok spowodowany upadkiem z tak dużej wysokości powoli zaczął się ulatniać. Zamiast tego, zaczęła ją ogarniać wściekłość walcząca z bólem o czołowe miejsce.
- Zamknij pysk, nie jesteś w pozycji zezwalającej na pogróżki. Nie zdążyłbyś nawet mrugnąć - zapewniła go zdecydowanym, mocno jadowitym tonem. Oparła dłoń, w której trzymała nóż na jego piersi, tym samym odsuwając ostrze od jego szyi. Tuż obok położyła również drugą dłoń i zwyczajnie, jak gdyby nigdy nic, podniosła się, wspierając się na rękach. Nogi ułożyła po obu stronach jego ciała i zginając je całkowicie w kolanach, usiadła na nim okrakiem. Syknęła przy tym raz czy dwa, dopiero teraz odkrywając drobne zadrapania na brzuchu. Powędrowała wolną ręką w stronę pleców, czego efektem był kolejny pomruk niezadowolenia. Również były poobdzierane. Wszystko miało swoje wady i zalety, a niechronione niczym ciało narażone było na otarcia. Otarcia, albo... Ruda przysunęła sobie pod nos dłoń, którą obmacywała swoje plecy. Przyjrzała jej się dokładnie, potem przejechała po niej językiem, by pozbyć się wątpliwości. Krew. Wykręciła się w lewo, zerknęła w dół, nie zdołała jednak dostrzec rany. Wróciła wzrokiem do Rayna, przy okazji jeszcze raz przejeżdżając dłonią po plecach. Więcej krwi. Zaklęła pod nosem, ledwo słyszalnie. Musiała poważnie w coś przypieprzyć, skoro jej skóra jest aż tak rozcięta.
- Pytanie pierwsze - zaczęła, zmieniając pozycję i nachylając się nad nim, nie informując go wcale o stanie jej ciała. Obie dłonie przeniosła na ziemię, więc i jej nóż nie miał już dłużej styczności z jego skórą. Powinien się cieszyć, wszystko wedle życzenia. Miała tylko nadzieję, że nie zorientował się w momencie, w którym badała czy odniosła jakieś obrażenia. - Kto, do kurwy nędzy, pozwolił ci się wtrącać? Wyrżnęłabym ich co do jednego. Strzelili do mnie. Jesteś po ich stronie?
Pytanie było bez wątpienia wyzywające. Livola wpatrywała się w twarz mężczyzny, chociaż niewiele mogła z niej wyczytać. Za jedyne źródło światła robił teraz księżyc, a wiadomo, blask księżyca nie działa, kiedy obiekt, któremu się przyglądamy skryty jest w cieniu. Na Rayna niestety padał cień nachylonej nad nim Livoli.
- Czy może po prostu wolisz przejąć na siebie ich cierpienie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rayn



Liczba postów : 18
Join date : 07/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Wto Maj 20, 2014 1:55 pm

Rayn uśmiechnął się głupio. Jego typowa reakcja, gdy jest bezbronny. Niemniej ciągle polegał na swojej gadce. Poboczny obserwator mógłby stwierdzić, że prędzej czy później się na niej wyłoży, zwłaszcza, że jest wielu lepszych mówców. On sam jednak...cóż, co miał innego zrobić? Zaczął nadawać po swojemu. - Zabierz to z mojej szyi...uratowałem ci życie, oni zrobiliby z ciebie sito, to myśliwi...Jeśli chcesz się przekonać, proszę, wracaj do nich, nikt ci nie broni...
Wszelki gniew działałby wyłącznie na jego niekorzyść. Rację ma ten, kto ma nóż. Taa, w takich sytuacjach wszelkie prawa sprowadzają się do tego, kto aktualnie jest w lepszym położeniu. Rozmawiał więc spokojnie. Pewne było, że chuj go w środku trafia, ale czego się nie robi, by wybrnąć z sytuacji?
Podjął dalej : - Ale jak tam wrócisz, ja ci już nie pomogę.
Może coś do niej dotrze, myślał. Uderzanie w jakiekolwiek czułe psychicznie punkty byłoby nie na miejscu w obliczu błyskającego, ostrego zagrożenia. Chyba jednak nie miała zamiaru niczego mu robić. Co jak co, ale okazji do pokazania swojej wyższości nie przepuści.
Można uznać, że Rayn stał się jej bardziej uległy. Pozornie tak. Wiadomo jednak, że cicha woda brzegi rwie, a atak z zaskoczenia jest nie do odparcia, i na tym właśnie najemnik polegał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Livola

avatar

Liczba postów : 34
Join date : 06/03/2014

PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   Nie Maj 25, 2014 7:38 pm

Przyglądała mu się i przyglądała, cały czas wyglądając na nieziemsko wkurwioną. Cóż, była nieziemsko wkurwiona. Dostała pieprzone dzielone zlecenie, nie lubiła gościa, z którym miała pracować, a teraz jeszcze rozorała sobie plecy o jakiś zakichany kamień. No cholera jasna! Do tego jego słowa. Totalnie nie miały sensu. On uratował jej życie? Myślałby kto. Nie zmienił jej nastawienia ani trochę, wciąż była święcie przekonana, że przeszkodził jej w wybiciu tamtych myśliwych. W tym momencie odwróciła głowę w bok, by spojrzeć w górę. Nie dostrzegła żadnych sylwetek, nikogo poukrywanego w zaroślach. Rozejrzała się jeszcze w pozostałych kierunkach, ale okolica wyglądała na całkowicie opustoszałą. Livola chyba rzeczywiście dochodziła do siebie, skoro zajęła się wstępną oceną terenu. Dopiero by było, gdyby jacyś bandyci przypieprzyli jej teraz w łeb i zaciągnęli do swojego obozu jako dziwkę. A ten dupek pewnie miałby z tego niezły ubaw. Pieprzeni faceci. Pieprzeni ludzie. Zaraza.
- Dobra - warknęła ostro, wracając do poprzedniej pozycji, czyli, najprościej mówiąc, siadając na dolnej części jego brzucha. Tyle, że teraz nie starała się jakoś zmniejszyć swojego ciężaru podpierając się na nogach. Niech poczuje zwiększoną wagę. Po krótkiej chwili schowała nóż na swoje miejsce. Ostrożnie, cały czas obserwując twarz Rayna. I w sumie tylko twarz, nie zwracała uwagi na nic innego. Dopiero po tym podniosła się (znów z całej siły opierając się rękami o jego pierś) i stanęła tuż obok niego. Jeszcze raz dotknęła swoich pleców odkrywając, że nadal krwawią. Szlag no, jeśli nie zabandażuje rany, osłabnie przez znaczną utratę krwi. Ale nie miała czym jej zabandażować. Mogłaby kurtką, ale bez niej niewygodnie nosiłoby się miecze. Właśnie. Chyba nic im nie jest? Wykręciła do tyłu obie ręce, sprawdzając stan swojej broni. Zabarwiła trochę czerwienią pokrowce, ale tym będzie martwić się później.
- Nie mów, że mi pomogłeś. W niczym nie pomogłeś. Jestem cała poobijana, pobrudzona i cholera wie co jeszcze. Idź przodem.
Chyba jasne było, że nie pokaże mu swoich pleców. Zraniony człowiek widnieje na pozycji słabszego człowieka, a tak postrzegana być nie mogła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Obóz myśliwego   

Powrót do góry Go down
 
Obóz myśliwego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Gothic :: Kolonia :: Pozostałe tereny-
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematuSkocz do: